Unia Europejska i NATO nie zamierzają ograniczać pomocy dla Ukrainy, po serii sabotaży i ataków na terytorium państw europejskich. Szefowie obu instytucji podkreślili, że próby wywierania presji przez Moskwę jedynie wzmacniają determinację Zachodu we wspieraniu Kijowa.
Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oraz sekretarz generalny NATO Mark Rutte oświadczyli, że UE i Sojusz Północnoatlantycki będą nadal udzielać Ukrainie pomocy, pomimo rosnącej liczby incydentów, za które kraje zachodnie obwiniają Rosję.
Wspólne oświadczenie wydano po tym, jak niemieckie władze ogłosiły, że Rosja była zaangażowana w próbę ataku na lotnisko Lipsk-Halle, które odgrywa ważną rolę w logistyce pomocy wojskowej dla Ukrainy.
Według Ursuli von der Leyen, był to atak z użyciem sprzętu wojskowego, który – zdaniem strony niemieckiej – został przeprowadzony przez rosyjskich agentów na terytorium UE. Podkreśliła, że takie działania nie pozostaną niezauważone.
Szef Komisji Europejskiej podkreślił również, że jeśli Moskwa liczyła na zastraszenie krajów europejskich i zmuszenie ich do ponownego rozważenia polityki wspierania Ukrainy, to plan ten odniósł odwrotny skutek.
Podobne stanowisko wyraził Mark Rutte. Sekretarz generalny NATO stwierdził, że Rosja jest w błędzie, jeśli sądzi, że groźby lub prowokacje mogą wywołać podziały wśród sojuszników lub zmusić ich do odmowy pomocy Ukrainie.
Rutte nazwał działania Moskwy nieodpowiedzialnymi i zwrócił uwagę na szereg niedawnych incydentów. Wśród nich wymienił penetrację przestrzeni powietrznej państw NATO przez drony i rakiety, domniemany sabotaż i podpalenia w przedsiębiorstwach produkujących sprzęt obronny dla Ukrainy, a także incydent z dronem w pobliżu niemieckiego lotniska Lipsk-Halle. „Zagrożenie ze strony Rosji jest oczywiste” – podkreślił Sekretarz Generalny NATO.
W przededniu ataku Berlin ogłosił, że Rosja brała udział w próbie ataku, do której doszło 4 sierpnia pod Lipskiem. W pobliżu lotniska znaleziono trzy drony wyposażone w ładunki wybuchowe. Według niemieckich mediów, jeden z nich znajdował się w pobliżu ukraińskiego samolotu Antonow, służącego do transportu amunicji.
Ostatnie oświadczenia przedstawicieli państw europejskich i NATO wskazują na dalszą eskalację relacji między Rosją a mocarstwami zachodnimi wspierającymi Ukrainę. Zachód coraz częściej przypisuje Moskwie sabotaż, cyberataki i inne formy hybrydowego wpływu na swoim terytorium.
Jednocześnie Rosja nie ukrywała zamiaru zwiększenia presji na państwa, które pomagają Ukrainie. Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow oświadczył wcześniej, że Moskwa jest gotowa zastosować ostrzejsze metody w celu zniszczenia infrastruktury i zasobów, które zdaniem Kremla służą zaopatrywaniu armii ukraińskiej.
Unia Europejska ze swojej strony przygotowuje się do zintensyfikowania działań. Ursula von der Leyen powiedziała, że UE może wysłać specjalne zespoły szybkiego reagowania do krajów, które doświadczyły podobnych incydentów. Bruksela rozważa również nałożenie nowych sankcji na Rosję.
Ministrowie spraw zagranicznych UE planowali omówić dalsze kroki wobec Moskwy podczas spotkania w Irlandii.
Odrębnym kierunkiem reakcji Zachodu pozostaje zwiększenie pomocy wojskowej dla Ukrainy. Von der Leyen potwierdziła, że państwa UE rozważają nową prośbę Kijowa o kilka miliardów euro na wzmocnienie ukraińskiej obrony powietrznej.
Środki mogłyby zostać przeznaczone w szczególności na zakup nowoczesnych pocisków przechwytujących PAC-3 do amerykańskich systemów Patriot. Strona ukraińska podkreśla dotkliwy niedobór środków obrony powietrznej, przez co rosyjskie pociski balistyczne nadal atakują cele w różnych regionach kraju. Oczekuje się, że eksperci Komisji Europejskiej rozpatrzą wniosek Ukrainy 7 września.
Tym samym, pomimo rosnącej presji ze strony Rosji i oskarżeń Moskwy o ataki hybrydowe, przywódcy UE i NATO wykazują chęć nie tylko utrzymania, ale i wzmocnienia wsparcia dla Ukrainy.
Filip Wujek
Fot. Atlantic Council








