Francja dokonuje przeglądu własnej strategii wojskowej, aktywnie uwzględniając wnioski z wojny na Ukrainie i konfliktów na Bliskim Wschodzie. A także przygotowując się do możliwej konfrontacji z Rosją pod koniec bieżącej dekady.
Oba te konflikty już wpływają na decyzje dotyczące rozwoju, zaopatrzenia i wykorzystania broni, które Paryż planuje uwzględnić w znowelizowanym prawie dotyczącym planowania wojskowego.
„Wykorzystujemy wszystko, czego możemy się nauczyć z doświadczeń Ukrainy, zwłaszcza w zakresie rozwoju potencjału — zarówno w kontekście obecnych wydarzeń na Bliskim Wschodzie, jak i w obliczu przyszłych wyzwań na wschodniej flance” – podkreśla w rozmowie z Politico zastępca szefa sztabu francuskich sił powietrznych, generał Dominique Tardif.
Lecz Francja nie tylko obserwuje, ona zdobywa doświadczenie bezpośrednio w czasie rzeczywistym. Francuskie samoloty i systemy obrony powietrznej zostały już rozmieszczone, między innymi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, w celu przeciwdziałania atakom irańskich dronów.
Współczesne wojny obnażyły słabość arsenałów zachodnich: NATO wciąż nie dysponuje wystarczająco skutecznymi i tanimi środkami do walki z masowym wykorzystaniem dronów, ponieważ pociski są znacznie droższe od samych dronów.
„Pracujemy nad szeregiem projektów mających na celu obniżenie kosztów niszczenia dronów Shahed” – dodaje francuski generał.
Akcje obejmują wykorzystanie śmigłowców Fennec do zestrzeliwania dronów lub wyposażenie myśliwców Rafale w tańsze pociski kierowane. Francja pracuje również nad stworzeniem tanich dronów przechwytujących.
Jednocześnie kraj zwiększa produkcję amunicji i planuje wydać na nią 8,5 miliarda euro do 2030 roku. Jak podkreślił generał:
…„Przechodzimy ze świata, w którym wystarczały niewielkie rezerwy, do nowego, w którym trzeba je znacznie zwiększyć”.
Szczególną uwagę poświęcono przewadze powietrznej, kluczowemu czynnikowi w nowoczesnej wojnie. USA i Izrael zdołały ją zapewnić nad Iranem, podczas gdy Rosja nie zdołała tego zrobić na Ukrainie.
„Brak przewagi powietrznej oznacza paraliż naziemnych operacji uderzeniowych” – zauważył Tardif.
Dodał również, że tylko 20 proc. rosyjskich pocisków dociera do celu, podczas gdy amerykańskie i izraelskie trafiają w cel niemal 100 proc.
Francja rozważa również nowe sposoby likwidacji wrogiej obrony powietrznej, w szczególności poprzez program Stratus.
Generał ostrzega przed możliwym zagrożeniem ze strony Rosji: „Możliwe, że Rosja spróbuje przetestować siłę NATO w latach 2028–2029”.
W przypadku eskalacji na wschodniej flance NATO, to właśnie lotnictwo zachodnioeuropejskie, w tym francuskie, może znaleźć się na pierwszej linii frontu już od pierwszych dni.
Jednocześnie Francja poszukuje tańszych sposobów na ochronę swoich baz lotniczych, biorąc pod uwagę udane ataki Ukrainy na rosyjską infrastrukturę.
Nie planują jednak rezygnacji z drogich, zaawansowanych technologicznie systemów: „Potrzebujemy ilości, aby przeciążyć obronę wroga i przełamać jego linie pomimo radarów i systemów obrony powietrznej – ale jednocześnie potrzebujemy także zdecydowanych środków rażenia”.
W centrum uwagi znajduje się również rozwój bezzałogowych systemów nowej generacji z elementami sztucznej inteligencji, które będą współpracować z załogowymi statkami powietrznymi.
„Ponieważ kierują znaczną część krajowych zasobów do przemysłu obronnego, ich biura projektowe naturalnie osiągają bardzo namacalny postęp” – podsumowując, Tardif zauważył, że Rosja aktywnie inwestuje w technologie wojskowe.
Filip Wujek
Fot. Délégation Militaire Départementale d’Indre-et-Loire DMD 37








