Peter Magyar poinformował, że już następnego dnia po swoim miażdżącym zwycięstwie, które zakończyło nieprzerwane 16 lat rządów Viktora Orbána, udało mu się porozmawiać z dziesięcioma europejskimi przywódcami.
Jednocześnie podkreślił, że nie planuje osobiście dzwonić do Władimira Putina, który jest uważany za bliskiego sojusznika Orbána. Jeśli jednak telefon nadejdzie od prezydenta Rosji, odbierze.
„Jeśli Putin zadzwoni, odbiorę” – powiedział Magyar podczas trzygodzinnej konferencji prasowej poświęconej zwycięstwu jego partii w wyborach.
„Nie sądzę, żeby do tego doszło, ale gdyby tak, to poprosiłbym go, żeby zaprzestał zabójstw i zakończył wojnę” – dodał.
Moskwa już oświadczyła, że uznaje wyniki wyborów i ma nadzieję na utrzymanie „pragmatycznych” stosunków z Budapesztem.
Orbán z kolei był kluczowym sojusznikiem prezydenta USA Donalda Trumpa, który poparł go w wyborach. Wiceprezydent J.D. Vance odbył nawet dwudniową wizytę na Węgrzech w przededniu głosowania.
Magyar powiedział, że sam nie zamierza dzwonić do Trumpa. Jeśli jednak się z nim skontaktuje, podkreśli znaczenie partnerstwa w ramach NATO i zaprosi go na obchody 70. rocznicy powstania węgierskiego przeciwko okupacji sowieckiej w październiku przyszłego roku.
Magyar, były przedstawiciel partii Fidesz, stworzył własny ruch polityczny, który według niego ma na celu walkę z korupcją i nepotyzmem u władzy.
Według wstępnych wyników „Tisa” zdobywa 136 miejsc w parlamencie – nieco mniej niż oczekiwane 138, ale to wystarcza do pewnej większości dwóch trzecich, co pozwala na zmianę konstytucji.
Polityk zauważył, że około 400 000 głosów nie zostało jeszcze zliczonych i wyraził przekonanie, że jego partia będzie w stanie wzmocnić wynik. Według niego wyborcy poparli nie tylko zmianę rządu, ale „całkowite przebudowanie systemu”.
Po wyborach Węgier znalazł się w centrum uwagi europejskich przywódców. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oświadczyła: „Węgry wybrały Europę”. Potwierdziła, że rozmawiała już z nowym przywódcą.
Magyar podkreślił, że przyszłość Węgier jest w UE, niezależnie od polityki poprzedniego rządu. Wyraził również poparcie dla wejścia kraju do strefy euro. Jego pierwsze wizyty zagraniczne planowane są w Polsce, Austrii i Niemczech.
45-letni polityk posługuje się zupełnie inną retoryką niż Orban, który często krytykował UE i oskarżał prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o przedłużanie wojny.
Ponadto w zeszłym miesiącu zablokował on pakiet pomocowy UE dla Kijowa o wartości 90 miliardów euro, co spotkało się z ostrą krytyką ze strony partnerów.
Magyar z kolei stwierdził, że Węgrzy dobrze rozumieją: Ukraina stała się ofiarą rosyjskiej agresji.
Zauważył również, że wojna nie miała sensu nawet dla Rosji: „Zginęły dziesiątki tysięcy Rosjan, a setki tysięcy rodzin ucierpiało”, w tym rosyjskojęzyczni mieszkańcy Ukrainy.
„Jeśli rozmowa z Putinem się odbędzie, będzie krótka. I nie sądzę, żeby posłuchał mojej rady dotyczącej zakończenia wojny” – podsumował Magyar.
Chociaż Orbán miał sojuszników w UE, był jedynym przywódcą, który próbował zablokować pomoc finansową dla Ukrainy, pomimo wcześniejszych porozumień. Stało się to możliwe po tym, jak Węgry, Słowacja i Czechy uzyskały prawo odmowy podczas grudniowego szczytu.
Powiązania rządu węgierskiego z Rosją znalazły się pod lupą po tym, jak minister spraw zagranicznych Péter Szijjártó stwierdził, że kontaktował się z rosyjskimi urzędnikami przed i po rozmowach UE na temat sankcji.
Według doniesień, podczas jednej z rozmów powiedział nawet Siergiejowi Ławrowowi: „Jestem do pańskich usług”, co wywołało skandal i doprowadziło do wewnętrznego śledztwa.
Podczas konferencji prasowej Magyar otrzymał również notatkę z informacją, że ustępujący minister rzekomo zniszczył tego dnia w budynku Ministerstwa Spraw Zagranicznych dokumenty związane z sankcjami wobec Rosji.
Nie ma jeszcze oficjalnych komentarzy ze strony ministerstwa.
Filip Wujek
Fot. Tisza








