Relacje ukraińsko-polskie przechodzą trudny okres transformacji. O ile po rozpoczęciu pełnoskalowej inwazji rosyjskiej w 2022 roku Polska stała się jednym z najważniejszych sojuszników Ukrainy, o tyle dziś na stosunki dwustronne coraz bardziej wpływają wewnętrzne zmagania polityczne w Warszawie. Kwestia ukraińska, która jeszcze kilka lat temu jednoczyła większość polskiego środowiska politycznego, stopniowo może zmienić się w instrument rywalizacji o elektorat.
Specyfiką obecnej sytuacji jest to, że krytyka Ukrainy nie jest już domeną wyłącznie radykalnych środowisk politycznych w Polsce. W coraz większym stopniu wpływa ona na krajowy dyskurs polityczny, zmuszając nawet umiarkowane partie do korygowania swoich stanowisk zgodnie z nastrojami społecznymi. W rezultacie Ukraina grozi przekształceniem się z kluczowego partnera Polski w dziedzinie bezpieczeństwa regionalnego w wygodny przedmiot polemik politycznych.
Od solidarności do pragmatyzmu politycznego
W 2022 roku polskie społeczeństwo wykazało bezprecedensowy poziom solidarności z Ukraińcami. Miliony ludzi włączyły się w pomoc uchodźcom, a państwo polskie odegrało ważną rolę w zapewnieniu Ukrainie doraźnego wsparcia wojskowego, humanitarnego i logistycznego.
Jednak z czasem początkowy wzrost emocji ustąpił miejsca bardziej pragmatycznemu spojrzeniu na kwestię ukraińską. Trudności gospodarcze, spory o ukraińskie produkty rolne, kwestie wsparcia socjalnego dla uchodźców i nierozwiązane sprzeczności historyczne stały się podstawą wzrostu nastrojów krytycznych.
Tendencję tę potwierdzają badania socjologiczne. Według polskiego ośrodka CBOS, w lipcu 2026 roku 52 proc. ankietowanych Polaków było przeciwnych dalszemu przyjmowaniu ukraińskich uchodźców, a 42 proc. je popierało. Dla porównania, wiosną 2022 roku poziom poparcia sięgnął 94%. Dodatkowo, 54 proc. respondentów teraz uznało pomoc dla ukraińskich uchodźców za nadmierną.
Takie zmiany niekoniecznie oznaczają odrzucenie poparcia polskiego społeczeństwa dla Ukrainy. Świadczą raczej o narastającym zmęczeniu społecznym i rosnącym zapotrzebowaniu na rewizję niektórych aspektów polityki państwa. To właśnie te nastroje tworzą sprzyjające warunki dla sił politycznych, które próbują wykorzystać kwestię ukraińską do poszerzenia własnego elektoratu.
Kwestia ukraińska w walce o głosy
Najpowszechniej temat krytyki Ukrainy wykorzystują przedstawiciele polskiego środowiska radykalnej prawicy. W szczególności Konfederacja, której jednym z liderów jest Sławomir Mentzen, aktywnie porusza kwestie ukraińskich uchodźców, świadczeń socjalnych, pamięci historycznej i konkurencji gospodarczej.
W sierpniu 2026 roku Menzen publicznie sprzeciwił się obecności Ukraińców w polskich władzach państwowych i administracji, uzasadniając to względami bezpieczeństwa. Jeszcze bardziej radykalną retorykę stosuje środowisko Grzegorza Brauna, opowiadając się za znacznym ograniczeniem polskiego wsparcia dla Ukrainy.
Problem nie ogranicza się jednak do radykalnych sił prawicowych. Ich rosnące wpływy wywierają również presję na partie tradycyjne, przede wszystkim Prawo i Sprawiedliwość oraz Koalicję Obywatelską.
Dla elektoratu konserwatywnego kwestie sprawiedliwości historycznej, ochrony interesów narodowych i ograniczeń preferencji socjalnych dla cudzoziemców stają się coraz ważniejsze. Jednocześnie siły liberalno-centrowe zmuszone są do poszukiwania równowagi między potrzebą wspierania Ukrainy a chęcią uniknięcia utraty wyborców krytycznie nastawionych do niektórych aspektów stosunków dwustronnych obu państw.
Stwarza to polityczną rywalizację, w której partie starają się pokazać, kto jest bardziej zdecydowany w obronie interesów Polski w relacjach z Ukrainą. Niebezpieczeństwo pojawia się, gdy demonstracyjna twardość wobec państwa sąsiedniego staje się narzędziem politycznej autoafirmacji, a złożone kwestie sprowadzają się do emocjonalnych haseł.
Pamięć historyczna jako zasób polityczny
Szczególne miejsce w polskim dyskursie politycznym zajmują tematy historyczne, przede wszystkim kwestia tragedii wołyńskiej i działalności ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego w czasie II wojny światowej.
Dla znacznej części polskiego społeczeństwa kwestie te mają głębokie znaczenie moralne i historyczne. Jednocześnie pamięć historyczna staje się coraz częściej elementem rywalizacji politycznej. Przedstawiciele różnych partii wykorzystują historyczne sprzeczności, aby demonstrować własne wartości, a kwestie z przeszłości często wiążą się z obecnym poparciem dla Ukrainy.
Napięcie dyplomatyczne w 2026 roku związane z upamiętnieniem postaci ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego było wymowne. Pokazało, jak szybko spór historyczny może przerodzić się w kryzys polityczny, nawet między państwami dzielącymi wspólne interesy bezpieczeństwa.
Odpowiedzialność za utrzymanie konstruktywnego dialogu spoczywa na obu stronach. Władze Ukrainy muszą wziąć pod uwagę wrażliwość tematów historycznych dla polskiego społeczeństwa, a polscy politycy muszą zdać sobie sprawę, że wykorzystywanie tragicznych kart przeszłości jako narzędzia walki wyborczej jedynie komplikuje perspektywy pojednania.
Czynnik rosyjski: kto skorzysta na osłabieniu partnerstwa?
Rosnących napięć między Ukrainą a Polską nie można rozpatrywać w oderwaniu od szerszego kontekstu bezpieczeństwa Europy Środkowo-Wschodniej.
Rosja od dawna próbuje wykorzystywać sprzeczności historyczne, konflikty gospodarcze i sprzeczności społeczne w celu osłabienia współpracy między Kijowem a Warszawą.
W sierpniu 2026 roku Polski Instytut Spraw Międzynarodowych opublikował badanie, w którym zwrócił uwagę na zainteresowanie Rosji pogłębianiem konfliktu ukraińsko-polskiego. Analitycy zauważyli, że rosyjska propaganda przyczynia się do szerzenia nastrojów antyukraińskich w Polsce i antypolskich na Ukrainie. Ich zdaniem, działania te mogą się nasilić w przededniu wyborów parlamentarnych w Polsce w 2027 roku.
Jednocześnie ważne jest rozróżnienie między naturalnymi dyskusjami politycznymi a celowymi rosyjskimi operacjami informacyjnymi. Nie każda krytyczna wypowiedź na temat Ukrainy jest wynikiem zewnętrznych wpływów. Większość kontrowersyjnych kwestii ma realne podłoże historyczne, ekonomiczne lub społeczne.
Jednak to właśnie te sprzeczności stwarzają sprzyjające warunki do manipulacji informacją. Osłabienie zaufania między Ukrainą a Polską obiektywnie odpowiada strategicznym interesom Moskwy, niezależnie od tego, czy uczestnicy dyskusji politycznych zdają sobie z tego sprawę.
Strategiczne partnerstwo pod presją cyklów wyborczych
Główne ryzyko obecnej sytuacji leży w stopniowym podporządkowywaniu długoterminowych stosunków międzypaństwowych doraźnym interesom politycznym.
Polska pozostaje jednym z kluczowych partnerów Ukrainy w dziedzinie bezpieczeństwa, logistyki, integracji europejskiej i przyszłej powojennej odbudowy. Jednocześnie, dla samej Warszawy, istnienie niepodległej, stabilnej i zorientowanej na Zachód Ukrainy jest ważnym elementem bezpieczeństwa w regionie.
Jednak ciągłe wykorzystywanie kwestii ukraińskiej w wewnętrznej konfrontacji politycznej może stopniowo zmieniać postrzeganie partnerstwa dwustronnego. Jeśli przywódcy polityczni będą systematycznie przedstawiać Ukrainę przede wszystkim jako źródło problemów, wyborcom będzie coraz trudniej postrzegać ją jako strategicznego sojusznika.
Szczególnie niebezpieczna jest sytuacja, gdy poparcie dla Ukrainy zaczyna być utożsamiane z konkretną partią lub obozem politycznym. W takim przypadku kurs polityki zagranicznej państwa uzależnia się od wyników wyborów, a każda zmiana rządu stwarza ryzyko rewizji wcześniejszych porozumień.
W okresie poprzedzającym wybory parlamentarne w 2027 roku kwestia ukraińska prawdopodobnie pozostanie ważnym elementem polskiej debaty politycznej. Dla niektórych partii krytyka Ukrainy może być sposobem na przyciągnięcie elektoratu protestującego, podczas gdy inne będą starały się połączyć poparcie dla Kijowa z twardszym stanowiskiem w sporach dwustronnych.
Jednocześnie stosunki ukraińsko-polskie nie mogą opierać się wyłącznie na emocjach, historycznej bliskości czy wspólnym sprzeciwie wobec Rosji. Wymagają one jasnych mechanizmów harmonizacji interesów gospodarczych, rozwiązywania historycznych sprzeczności i rozwijania długoterminowej współpracy.
Główne zagrożenie nie tkwi w krytyce Ukrainy ze strony samych polskich polityków, ale w stopniowym przekształcaniu tej krytyki w produkt polityczny, który przynosi głosy, ale jednocześnie osłabia zaufanie między oboma państwami.
A jeśli krótkoterminowa walka o sympatię wyborczą weźmie górę nad myśleniem strategicznym, to polityczną cenę takiego wyboru będzie musiała zapłacić nie tylko Ukraina, ale i sama Polska.
Zygmunt Wasilewski
Fot. Facebook





