W europejskich kręgach dyplomatycznych narastają obawy, że poufne informacje Unii Europejskiej mogą trafić w ręce Kremla, ponieważ dostęp do nich uzyskali przedstawiciele niemieckiej prawicowej partii populistycznej Alternatywa dla Niemiec (AfD).
Członkowie Bundestagu, w tym AfD, mają dostęp do obszernej bazy wewnętrznych dokumentów UE. Zawiera ona tysiące materiałów, w tym zamknięte raporty ze spotkań ambasadorów, na których omawiane są wrażliwe kwestie, takie jak mechanizmy finansowania Ukrainy z zamrożonych aktywów rosyjskich, pisze Politico.
Według kilku dyplomatów i niemieckich parlamentarzystów taka otwartość stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa. Obawiają się oni, że informacje mogłyby zostać przekazane Rosji lub Chinom.
Przewodniczący komisji ds. UE w Bundestagu Anton Gofreiter powiedział, że istnieją „uzasadnione podejrzenia” dotyczące możliwych przecieków związanych z AfD.
Obawy te wpływają już na praktykę dyplomatyczną: negocjatorzy są coraz ostrożniejsi w formułowaniu stanowisk, a czasami unikają omawiania drażliwych tematów w szerszej perspektywie.
Podobne podejrzenia pojawiały się już wcześniej wobec Węgier, oskarżanych w mediach o przekazywanie danych do Moskwy, choć Budapeszt temu zaprzecza. W rezultacie państwa UE coraz częściej organizują spotkania w wąskim gronie.
Jeden z dyplomatów zauważył, że nawet przy zastosowaniu dodatkowych środków bezpieczeństwa w Brukseli, dostęp AfD do takich materiałów tworzy „poważną lukę” w ochronie informacji.
Inny dyplomata podkreślił, że zaufanie między wszystkimi 27 państwami członkowskimi nie jest bezwzględne, a czynniki związane z Węgrami i AfD jedynie zwiększają ostrożność w udostępnianiu danych.
Jednocześnie kwestie te nie były oficjalnie przedmiotem dyskusji – pozostają przedmiotem nieformalnych rozmów.
Sama AfD odrzuca wszelkie oskarżenia, twierdząc, że są bezpodstawne.
System dostępu: równowaga między kontrolą a ryzykiem
W Niemczech wszyscy członkowie Bundestagu i ich asystenci mają dostęp do systemu EuDoX, bazy danych aktualizowanej co roku o około 25 tys. dokumentów UE. Należą do nich analizy, materiały ze szczytów i podsumowania zamkniętych spotkań dyplomatycznych.
System ten stworzono w celu wzmocnienia kontroli parlamentarnej nad rządem, zwłaszcza biorąc pod uwagę historyczne doświadczenia Niemiec.
Większość dokumentów w bazie danych ma najniższy poziom ograniczeń dostępu. Eksperci zauważają, że centrala doskonale zdaje sobie sprawę z zakresu dostępu i prawdopodobnie nie umieszcza tam najbardziej wrażliwych informacji.
Niektórzy politycy uważają jednak, że obecność AfD w tym systemie stwarza dodatkowe zagrożenia.
Konserwatywny poseł Roland Theis podkreślił, że powiązania przedstawicieli AfD z Rosją, ich podróże do Moskwy i retoryka zgodna z propagandą Kremla budzą poważne obawy.
Politycy z sił centrowych ostrzegają również, że AfD może ujawnić informacje interesujące dla zagranicznych służb wywiadowczych. Dotyczy to danych dotyczących obrony przeciwlotniczej, dostaw broni na Ukrainę czy rosyjskiej działalności hybrydowej w regionie bałtyckim.
Partia była już wcześniej krytykowana za wykorzystywanie dochodzeń parlamentarnych do gromadzenia informacji, które mogłyby okazać się przydatne Kremlowi. W 2025 roku były współpracownik europosła powiązanego z AfD został skazany za szpiegostwo na rzecz Chin.
Rzecznik Partii Socjaldemokratycznej Johannes Schraps powiedział, że obawy dotyczące sposobu, w jaki partia AfD przetwarza poufne informacje, wpisują się w szerszy trend.
W odpowiedzi władze Bundestagu częściowo zaostrzyły już środki bezpieczeństwa – w szczególności ograniczyły dostęp poszczególnych pracowników AfD do budynków i systemów informatycznych parlamentu.
Filip Wujek
Fot. https://www.securityweek.com








