Węgierski lider opozycji Peter Magyar oskarżył Kreml o wspieranie kampanii wyborczej premiera Viktora Orbána po pojawieniu się nowej fali materiałów dezinformacyjnych, które miały się ukazać w czwartek.
Orban jest najbliższym prezydentowi Rosji przywódcą UE, który na różne sposoby przeszkadza wsparciu Brukseli dla Ukrainy. Teraz jednak czeka go najtrudniejsza walka w karierze politycznej – wybory na Węgrzech 12 kwietnia. Sondaże pokazują, że jego ruch stracił 10 punktów procentowych w porównaniu z największą partią opozycyjną.
Magyar jest byłym członkiem partii Orbána Fidesz, on jest dobrze zorientowany w metodach politycznych. We wtorek powiedział, że otrzymał informacje o przygotowaniach„14 dezinformacyjnych filmików stworzonych przy użyciu sztucznej inteligencji” i poskarżył się, że kampania dezinformacyjna została przygotowana „z pomocą rosyjskich służb wywiadowczych”.
Wśród analityków w Budapeszcie od dawna spodziewano się, że walka stanie się bardziej brutalna przed końcem kampanii wyborczej. Strategia Magyara jest taka by ostrzegać z wyprzedzeniem o możliwych atakach na niego aby zmniejszyć ich wpływ.
Dokładnie to zrobił w połowie lutego, gdy pojawiły się obawy, że jego przeciwnicy mogą ujawnić publicznie film erotyczny z domniemanym udziałem lidera węgierskiej opozycji. Następnie publicznie oskarżył Fidesz o planowanie upublicznienia nagrania,„przygotowanego przy pomocy sprzętu służb specjalnych i prawdopodobnie sfingowany, na którym ja i moja ówczesna dziewczyna oddajemy się intymnym stosunkom”.
Jak dotąd, posunięcie to zdaje się przynosić skutek — nie opublikowano jeszcze żadnego takiego filmu.
Ostrzeżenie przed atakiem
W czwartek, gdy Magyar przybędzie do powiatu nad Dunajem niedaleko Budapesztu, jego zespół spodziewa się ataku Fideszu na lokalną kandydatkę i jej rodzinę. Wideo AI mają być rozpowszechniane za pośrednictwem fałszywych kont.
Magyar podzielił się swoimi obawami w mediach społecznościowych i zaapelował do Orbana by ten „natychmiast powstrzymał planowane oszustwa wyborcze i wydalił rosyjskich agentów z Węgier”.
Wiceprzewodniczący Partii Cisa i wieloletni współpracownik Magyara Zoltan Tarr stwierdził w rozmowie dla POLITICO:
„Ostrzegając przed tym, co się wydarzy, mamy nadzieję to zneutralizować… Kiedy otrzymamy jakąkolwiek informację, Magyar natychmiast ją upublicznia”.
Dodał, że system nie jest szczelny i zespół często otrzymuje wskazówki dotyczące następnych kroków Fideszu.
Dyrektor think tanku Kapitał polityczny Peter Kreko zauważył, że jest jeszcze za wcześnie, aby oceniać skuteczność takiej taktyki. Jednak ostrzeganie przed możliwymi atakami pomogło już ukształtować wizerunek Magyara jako„Teflonowego polityka”, którego jak dotąd nie dotknął żaden skandal.
Partia Cisa również informuje o interwencji zagranicznej, wprost oskarżając Orbána o umożliwienie rosyjskim szpiegom wpływania na wybory. Oskarżenia te pojawiły się po śledztwach przeprowadzonych przez niezależne media.
Zaprzeczenie ze strony Fideszu
Partia Orbana zaprzecza wszystkim oskarżeniom. W oświadczeniu dla POLITICO biuro komunikacji międzynarodowej rządu węgierskiego stwierdziło:
„Lewicowe twierdzenia dziennikarza Szabolcsa na temat rosyjskiej ingerencji w wybory są fałszywe”.
Według nich, brak informacji, które potwierdzałyby obecność lub działalność wymienionych osób na Węgrzech, a inne służby wywiadowcze również nie mają dowodów.
Zamiast tego przedstawiciele Fideszu twierdzą, że Magyar jest finansowany przez Ukrainę w celu doprowadzenia do władzy marionetkowego rządu lojalnego wobec Kijowa i Brukseli.
Oskarżają również prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o ingerencję w wybory – w szczególności poprzez blokowanie dostaw rosyjskiej ropy przez rurociąg „Przyjaźń” oraz za rzekome groźby pod adresem Orbana. To ostatnie oskarżenie pojawiło się po tym, jak Zełenski zasugerował, że może wysłać Orbana na rozmowy z ukraińskimi żołnierzami.„w ich języku”.
Jeden z posłów do Parlamentu Europejskiego z ramienia Fideszu w odpowiedzi oskarżył partię Tisza o szerzenie dezinformacji.
„W ramach tej poważnej interwencji proukraińska i probrukselska partia Tisza rozpowszechnia dezinformację za pośrednictwem zaprzyjaźnionych mediów w Brukseli i na Węgrzech” – powiedział.
Dodał, że Węgry nie zaakceptują brak nacisku w ich procesach demokratycznych.
Próba zmuszenia kandydatów do wycofania się
Ponieważ termin rejestracji kandydatów w wyborach 12 kwietnia już minął, Lista kandydatów już nie może ulegać zmianie. Dlatego też, zdaniem analityków, Fidesz może próbować znaleźć kompromitujące materiały na kandydatów Tiszy w 106 dzielnicach aby zmusić ich do wycofania się z wyścigu bez możliwości znalezienia następcy.
Tarr wyjaśnił, że można wykorzystać drobne fakty z przeszłości:
– działalność zawodowa,
– rozwód,
– inne osobiste historie.
Takie szczegóły mogą być wykorzystane do tworzenia fałszywych narracji i presji psychologicznej.
Według Magyara spodziewana kampania będzie m.in. skierowana przeciwko kandydatowi Cisy w piątej dzielnicy Pesztu – Orszol Miszkolc.
Filip Wujek
Fot. DoRzeczy








