Polskie służby bezpieczeństwa poinformowały o wykryciu cyberataków na infrastrukturę energetyczną kraju. Według premiera Donalda Tuska, odpowiedzialność za te próby ponosi Rosja. Jednocześnie, według oficjalnych danych, nie odnotowano żadnych zakłóceń w funkcjonowaniu systemu energetycznego i nie było zagrożenia masowymi przerwami w dostawach prądu.
Komentując sytuację, ekspert ds. cyberbezpieczeństwa Igor Protasowicki zauważył, że informacja o próbie ingerencji dotyczy zdarzeń z końca ubiegłego roku. Według niego były to ataki na poszczególne elementy systemu, które nie doprowadziły do destabilizacji infrastruktury energetycznej.
15 stycznia Donald Tusk oświadczył, że cyberataki na obiekty energetyczne miały pochodzenie zewnętrzne i, według polskich ocen, były powiązane z Rosją. Wyjaśnił, że choć odnotowano próby ingerencji, nie stanowiły one zagrożenia dla sieci przesyłowych energii elektrycznej ani dla funkcjonowania całego systemu energetycznego.
W Polskim Radiu 24 Igor Protasowicki zwrócił również uwagę na ograniczenia w publikowaniu szczegółów takich incydentów. Jego zdaniem publikowanie szczegółów technicznych lub ocen możliwych konsekwencji może być interesujące dla atakujących i wykorzystywane przez nich do analizy skuteczności ataków.
Według polskich służb wywiadowczych, cyberataki były skierowane na kilka obiektów energetycznych. Wszystkie zarejestrowane próby ingerencji zostały udaremnione i nie miały wpływu na stabilność systemu energetycznego kraju.
Filip Wujek
Fot.: domena publiczna








