Wicepremier polskiego rządu Władysław Kosiniak-Kamysz wyraził nadzieję, że Ukraina jest bliżej niż kiedykolwiek do zawarcia rozejmu i jego zdaniem w tym kierunku kluczowym elementem ma być udział prezydenta Wołodymyra Zełenskiego w spotkaniu Donalda Trumpa z Władimirem Putinem 15 sierpnia na Alasce.
„Chciałbym, aby doszło do tego porozumienia z udziałem prezydenta Zełenskiego; wierzymy, że jest bliżej niż kiedykolwiek dla możliwości przynajmniej zawarcia rozejmu. Najbliższe dni to potwierdzą. Gdyby to się stało 15 sierpnia, w dniu wiktorii warszawskiej, to lepszego prezentu dla tej części świata i dla naszej przyszłości nie moglibyśmy w tak znaczącym dniu otrzymać – ocenił Kosiniak-Kamysz.
Oprócz słów poparcia dla udziału ukraińskiego prezydenta w szczycie w USA Kosiniak-Kamysz także zapewnił, że Polska jest gotowa do wsparcia sojuszników w ewentualnej misji w Ukrainie, poprzez zabezpieczenie logistyczne i infrastrukturalne. Dotyczyło to z jego słów wsparcia na terenie Polski.
Czy spotkanie na Alasce przy wsparciu partnerów europejskich może okazać się przełomem w drodze do zakończenia wojny?
Liderzy sześciu państw Europy, w tym polski premier Tusk, szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wydali 9 sierpnia wspólne oświadczenie na temat Ukrainy. Podkreślili w nim, że „pozostają wierni zasadzie, zgodnie z którą granic międzynarodowych nie można zmieniać siłą”. Dokument, o którym poinformowała kancelaria premiera Wielkiej Brytanii, Keira Starmera, obok von der Leyen, Tuska i szefa brytyjskiego rządu podpisali też premierzy: Giorgia Meloni (Włochy), Friedrich Merz (Niemcy) oraz prezydenci Alexander Stubb (Finlandia) i Emmanuel Macron (Francja). Zdaniem europejskich partnerów drogi do pokoju na Ukrainie nie można ustalać bez udziału Kijowa.
Jak zatem może wyglądać sytuacja po rozmowach na poziomie prezydentów Stanów Zjednoczonych, Rosji a może także i Ukrainy?
Pozycja Stanów Zjednoczonych jako „pokojowego negocjatora” jest dobrze znana. Donald Trump może pochwalić się sukcesami w porozumieniach pokojowych między Azerbejdżanem a Armenią, udziałem w zatrzymaniu wojny w strefie Gazy oraz Iranie, rozmowami z liderem Chin Xi Jinpingiem.
Z kolei rosyjski dyktator nie podaje żadnych nadziei na rychłe zakończenie inwazji rosyjskich wojsk na Ukrainie. Poprzez swoich ministrów i media proputinowskie wręcz przeciwnie – mówi o dalszej kontynuacji podboju Ukrainy by „osiągnąc cele tzw. Specjalnej Operacji Wojskowej”.
Wołodymyr Zełeński działa w przekonaniu, że nawet minimalne ustępstwo terytorialne przeczy ukraińskiej Konstytucji i jest łamaniem prawa międzynarodowego. Na straży którego stoi Organizacja Narodów Zjednoczonych i podpisanci Pozorumienia Budapesztańskiego (w tym Rosja).
Po stronie Ukrainy jest znacznie więcej mechanizmów prawnych i zwykłego poczucia sprawiedliwości. Natomiast za Rosją kryje się potężna armia, tysiące głowic jądrowych i nieobliczalność tamtejszych elit. Czy podejmie się były biznesmen Donald Trump ryzyka przeciwstawienia się naciskom Rosji?
Filip Wujek
Fot. gov.pl